Na wstępie podczas rozgrzewki spostrzegłem, że wszyscy mają jakieś znajome białe chipy na bucie. Pomyślałem, pewnie biegają na 10km :), ale chwila może ja też powinienem  go mieć? 15min do startu pobiegłem do biura zawodów spotkałem Pania Ewa Boczkowska i kochana dała mi nowy numerek i chipa. Ufff, także hormonki mi podskoczyły od środka byłem już rozgrzany.

Dobiegłem do startu przeskoczyłem barierkę. Piąteczka (wymiana mocy)z Andrzejem Lachowskim i Adamem Czerwińskim  i Start! Pierwszy km po 3.30 fajne uczycie bo Adam spokojnie sobie zaczął i biegł obok. Początki są fajne bo sił nie brakuje. Do mostu dobiegłem z Michał Bujała. Później dogonił nas Maciek Lubieniecki (na starcie mówił, że ciężki tydzień miał). Narzucił swoje tempo pod wiatr i do 10km jak szalony gnał. Przyspieszał jak Kenijczyk, jak tylko próbowałem dać mu zmianę to uciekał. Dziękuje za tą walkę Macku. Chciałem zapytać jak debiutuje jako tata, ale wiało jak na regatach, nie szło się odezwać.

Zbiegliśmy z bernatki  Grześ Roczniak z rodziną nam krzyknął, wsunąłem żela i dalej. Troszkę kofeiny i cukru - dodatkowe moce weszły. Powinno być z wiatrem. Dogonił nas biegać z warszawy, maciek zaczął się wykruszać  i od Wawelu już biegłem z gościem z wwa. Okazał się mocniejszy na błoniach.

Zawiało mocno w gębę i tak aż do sklepu biegacza. Zostałem sam, złamało mnie na scyzoryka. I po łydkach zaczęły chodzić kąsające żmijki, znacie to niby skurcz, ale jeszcze nie to. Grzegorz Sudoł jeszcze mi krzykną na chwilkę przyspieszyłem. Dalej było już ciężko, ale mimo to 3.45 trzymałem. Na 500m do mety myślałem że mam halucynacje. Żołnierze w płaszczach na koniach galopowali wzdłuż trasy.

Minąłem metę szczekliwy, że ból nóg choć na chwilkę ustąpi. Spiker pomylił mnie z sławnym moim imiennikiem, który ma żywcówkę z maratonu 2.14 J . Pogratulowałem Adamowi i Andrzejowi. Skurcze dwójek zaczęły mnie takie łapać, że 10 min kulałem się do auta. Najlepszy był Tomasz Sipiera Fotografia. Nie wiem jak on to robi? Chyba w 3 miejscach cykał foty.

Podsumowując czas 1.17.17. Średnia 3.40. Obie dyszki w podobnym tempie. 36.25 i 36.37. Na marzanie walczy się z pogoda. Biegacz z warszawy włożył mi 50sek na samych błoniach. Dzisiaj było fizyczne bieganie. Jak ktoś robi mało siły biegowej to nie pobiega. Dziękuje wszystkim za doping na trasie J. Brawo Paweł Żyła organizacja biegu i przygotowanie trasy. Gratulujemy jako zespół Fizjoterapia Kaczmarek nowych życiówek i walki na trasie!